|
|
poniedziałek, 12 października 2009
Zmienionaż po rozłące
Podobno grób Grechuty jest różowy i okropny. Jest tam też jego kamienna podobizna w kolorze zielonym. Koleżanka, która piła na miejscu (oczywiście w hołdzie artyście) żołądkową gorzką powiedziała mu na ucho, żeby się nie martwił, że ona obsadzi ten jego grób dzikim winem. I to nie szkodzi, że żona pewnie i tak wszystko wypieli, ona przyjdzie i znów obsadzi. Ciekawe co na to sam Grechuta? Pamiętacie jak śpiewał z Jandą?
czwartek, 01 października 2009
Aleja Samobójców
O książkach można rozmawiać na różny sposób. W różnych miejscach. Z rożnymi osobami.
środa, 30 września 2009
Znużenie
Macie ślub? Zapytała. Tak. Opowiedz coś o tym. Spojrzała na mnie tak jakbyśmy się niedawno poznały. Miałam 19 lat i byłam w ciąży. Bardzo chciałam mieć kogoś do kochania, kogoś tylko dla mnie. Wydawało mi się, że dziecko idealnie spełnia te warunki. I co rzeczywiście spełnia? Nie wiem. W między czasie właściwie o tym zapomniałam. Czemu? Bo tak naprawdę chodziło o coś innego. To ja chciałam być kochana. Głaskałam dziecko i chciałam zobaczyć jak mnie kiedyś głaskano. Gdy dotykałam jego małą główkę, to zastanawiałam się kto mnie tak dotykał. Chyba chciałam sobie coś przypomnieć. Coś o czym wszyscy zapomnieli. Chciałam przypomnieć sobie miłość. Udało się? Nie wiem. Gdzieś się po drodze zgubiłam. Potem to już nie wiedziałam, czego chcę. A on? Nie mówisz o nim. Kochał Cię? Tak. Bardzo. Ale to była miłość odbita, odbita w jego własnej osobie. Kochał mnie tak jak on tego chciał, nie jak ja. A jak sobie to wyobrażałaś? Że będzie za mną tęsknił, że nie będzie mógł sie ode mnie oderwać, że bedę dla niego jak woda. Żałosne, co? Nie było tak? Nie było. W końcu to normalny człowiek. I co? I nic. Wydawało mi się, że powinnam szukać gdzie indziej. Szukałaś? Tak. I co? I nic. Zawsze wracałam. A on? Też uciekał. Wiesz gdzie? Tak, do łazienki. Onanizował się. Odkryłam to po 15 latach. Przypadkiem. Ślepa. Ale onanizowanie się to jeszcze nie choroba. Czasem tak. Jak unikasz żony w łóżku to już jest choroba. Czy ta historia ma jakiś koniec? Ma. Jaki? Dobry. Kiedyś ci o tym opowiem. W między czasie czytam "Po rozstaniu" Zeruyi Shalev. Ktoś gdzieś napisał, że to w sumie nużąca książka. Tak, dla każdego kto uważa kobiety za nużące to rzeczywiście prawda. Pomiędzy słowami
Gdyby przyjrzeć się bliżej słowu "niedomówienia" to wyszłoby na jaw, że są to słowa nie do mówienia. Czyli jakie tak naprawdę? Nie mówione a słyszane? Nie pisane a widziane? Czy "niedomówienia" powstały dlatego, że pewnych rzeczy nie da się powiedzieć, czy dlatego, że nie można? Na dobranoc by nie mówić za wiele, czytam. Dzieci rozdziawiają pyszczki karmione historiami, zupełnie bez zdziwienia przyjmują fakt, że historie mają początek a brak im końca. Brak nie brak. Czy my się kiedyś skończymy? pyta Mrówka Wiewiórkę. A może Wiewiórka Mrówkę. Pytanie zawisa w powietrzu zupełnie jak zwierzęta, które w pewnym momencie po prostu... zawisły w powietrzu. Pewnie tak. I to pewnie tak jak te historie – w połowie myśli, w połowie zdania, w jakimś niedokończonym momencie życia. Chciałabym jak Słoń móc skoczyć z wysokiego dębu, nabić sobie guza na potylicy i dalej zastanawiać się jak to jest skoczyć z wierzby. Albo z topoli. Bo z topoli to jest na pewno inaczej. Mamo, mamo, czy ja mogę z wami dzisiaj spać? Bo u was, to jest na pewno inaczej...
wtorek, 29 września 2009
Rozmowa w środku zabawy
Dlaczego nie lubisz mamy? Bo zachowuje się jak dziecko. A co, nie lubisz dzieci? Lubię, ale dorosłe i samodzielne. A sama lubisz się bawić? Nie. Raczej nie. Szkoda, bo gdybyś lubiła, to mogłabyś się pobawić razem ze swoją mamą. A czemu właściwie nie lubisz się bawić? Nie wiem, ale myślę, że nie chcę zostawiać mojego smutku samego. Dlaczego go nie zaprosisz do zabawy? Bo to smutek! A może on też potrzebuje by ktoś się z nim pobawił?
poniedziałek, 28 września 2009
Po weekendzie
Bilans po weekendzie jest taki: tysiąc porozrzucanych klocków lego po domu, kilogram do przodu (skąd? czyżby jednak Mirena?), bóle mięśni po 10 kilometrowym marszu Nordic Walking. Niby to niedużo, ale postanowiłam nie odpuścić przyjaciółce i przynajmniej nie stracić jej z oczu. To wyzwanie nie lada. K. zdobyła ostatnio mistrzostwo świata w Austrii. Dla niej to był spacerek, dla mnie marszruta. Nie zregenerowałam się wystarczająco i nie zdołałam dzisiaj pójść pobiegać, może jutro... Ale dzień rozpoczął się miło. O 9 nie było już w domu nikogo. Cisza, gorąca kawa jeszcze w łózku - cóż, zyrtek robi swoje - rano jestem nie do dobudzenia. Dzisiaj wykańczam wszystkie bieżące sprawy, zaległe projekty, szukuję się do wyjazdu. Jutro o 15 wsiadam w pociąg do Warszawy, na ostatni w tym roku zjazd Szkoły Trenerów. Nie będzie mnie tydzień w domu. Ciekawe ilu jeszcze ludzi nie będzie tydzień w domu...
środa, 23 września 2009
Mirena - jak to jest?
Niektóre babki twierdzą, że po zainstalowaniu Mireny libido spada. Nie zaobserwowałam. Z pełną satysfakcją robię to podczas owulacji. Śmieję się do świeżo zdobytaj wolności. Bawię się nią, gdy rano wszyscy znikają z domu i tylko co niektórzy, zagubieni w swojej rzeczywistości sąsiedzi, mogą słyszeć sprężyny łóżka. W nocy karmię nią usta, które bezwiednie przytulają się do mojego ciała. Nad ranem zagłębiam się w zamglone snem obrazy - niejasne i dwuznaczne, z kobietami w roli głównej. Ha, ha. Czyżby ta antykoncepcja miała polegać na zmianie orientacji seksualnej?
niedziela, 20 września 2009
Tańce erotyczne
Wracamy z tańców. Noc buduje wokół nas ciemny kokon. Szum alkoholu w głowie przypomina fale i dopiero rano będzie jak morze, które pozwala wodzie rozbijać się o brzeg, tłucząc się o nasze głowy. Teraz mam w głowie nieznajome kobiety, które były blisko, za blisko jako przyzwolenie mając samą naturę tańca, gdzie obcy sobie kobieta i mężczyzna mogą szeptać do siebie, wędrować wzrokiem, szukać się rękoma, ruchami bioder dawać do zrozumienia o odwiecznym pociągu samca do samicy. Widać było jak kosmyki ich włosów łączyły się w mozaikę, jego na jej czole, jej na jego policzku. Nie mogłam nie mysleć o seksie. Zazdrość nie pozwała słuchać głosów, które atakowały mnie, zagłuszanymi muzyką, rozmowami. Nie palę, ale wyszłam na papierosa. Zaciągałam się chciwie dziwiąc się, że smakuje, smakuje jak ten zakazany seks tańca na oczach wszystkich. Przez okno widziałam jak dalej tańczą. O, to moja siostra, powiedział mi dawca papierosa. Jakoś nie poczułam się z tego powodu lepiej. Chciałam już wracać, tulić się w łóżku, czuć swoją własność. Wieczór umierał powoli, zamieniając się w noc, a noc w końcu mówi nam dobranoc. Szepczę mu do ucha kocham cię, mając nadzieję, że to położy zasłonę na wszystkie inne kobiety, uśpi niepokój. Z przyzwyczajenia błądzi ręką po moim ciele, znajduje wszystkie rozbudzone miejsca, masuje, doprowadza do drżenia. Chcę by zamienił twarde palce na miękki koniuszek języka, ale nigdy tego nie robił, więc i teraz nie robi, uwielbiam cię dotykać, mówi, uwielbiam cię. W głowię tańczą mi wszystkie kobiety tego wieczoru. Boso.
piątek, 18 września 2009
czwartek, 17 września 2009
Zmiany
Najpierw pomyślałam, że przypominam Deryl Hannah w Blade Runnerze, a potem usłyszałam, że wyglądam jak kosmitka. Czyli coś jest na rzeczy. Nowa fryzura, nowa grzywka, nowy kolor - jak dla mnie bomba. Do tego ciemniejszy makijaż, jasne usta, okulary GF Ferre i można bez wstudu wyjść na ulicę. Fryzura wymaga regularnych wizyt u fryzjera, co do mnie niepodobne, ale co tam spróbuję - może to czas na zmiany? Jeden pisarz, którego nie czytuję powiedział, że "Ludzie tęsknią za całkowitą odmianą, a jednocześnie pragną, by wszystko pozostało takie jak dawniej." To jak to w końcu jest? |